statystyki
314865 Odsłon
Online: 1
Rekord: 36




Google
 
Web unrealservice.net

STRACONA ŁĄCZNOŚĆ :

- Ratunku !!! Mamy straszne turbulencje, przełączcie nadajnik na 27 satelitę, bo ona jest chyba najbliżej nas. Wpadliśmy w ruch wirowy, strzelają do nas, pomocy !!!
- Kto do was strzela? Komandorze Niven, odpowiedz natychmiast !! - Generał Meihein walił w klawisze komputera z centrum dowodzenia lotami kosmicznymi ISV-Kran. Prom kosmiczny z setkami ludzi na pokładzie doznał silnej awarii.
- Tracimy moc, spadamy na jakąś dziwną planetę, nie znam jej współrzędnych, ONI tu są, strzelają do nas i ściąga nas na dodatek pole grawitacyjne !! Nie przeżyjemy chyba tego upadku.
- Niven, odpowiadaj na moje pytanie, kim ONI są, kto do was strzela?! Odbiór....
- ONI...są wszędzie, wybacz generale, to.... - Przekaz urwała silna eksplozja, albo dźwięk przypominający zderzenie setek ton żelaza z gruntem.
- Niven !!!! Do cholery !!! Powiedz coś do stu diabłów! Odbiór. - Jednak komandor już się nie odezwał, łączność została stracona, nawet nie wiadomo do końca co się stało. Współrzędne statku ISV-Kran nie można było odczytać, zresztą już parę godzin temu prom musiał zboczyć z głównej drogi. Podobno ktoś ich zaatakował, ale kto? I jak im pomóc jeśli nawet nie wiadomo gdzie są. Generał Meihein jeszcze długo próbował odtworzyć utraconą łączność, ale ani przekaz z satelity 27, ani z jakiejkolwiek innej nie odniósł skutku. Ktoś ich najpierw zaatakował i obstrzelał, albo przejął statek dużo wcześniej i być może dlatego zeszli z kursu na Alphę.
    W pomieszczeniu panowała ciemność, widać było tylko sklepienie nieba nad szybą i zielono podświetlone klawisze komputera w centrum. ISV-Kran był największym statkiem-laboratorium, jakim dysponowała Liandri. Meihein nacisnął na alarm, po chwili do pomieszczenia wpadł jakiś kapitan myśląc, że się pali.
- Straciliśmy go.....
- Kogo Panie Generale? Nie rozumiem.
- ISV-Kran został zestrzelony, nawet nie możemy im pomóc, nic nie możemy zrobić...
- Na Boga? Kto to zrobił i dlaczego nie można im pomóc?! - kapitan był bardzo spięty i bardzo przeraziła go ta wiadomość.
- Są w nieznanej strefie, nie mamy współrzędnych, także nie wiem KTO albo CO ich zaatakowało. Mamy tylko jedno wyjście....
- Słucham Panie Meinhein.
- Zwołaj ludzi, trzeba będzie wysłać ISV-Orion, aby kontynuowali badania. A tak po za tym, już czas aby przygotować Vortex Rikers'a do lotu.
- Tak jest! - kapitan zasalutował i poszedł w kierunku drzwi. Generał zastanawiał się kto mógł ich zaatakować? Przecież ISV-Kran miał takie pola siłowe i broń laserową, że nic nie było w stanie go strącić. Nigdy to się nie zdarzyło, przynajmniej od czasów Wielkiej Wojny nikt ich nie napadał. Księżyc wyszedł z za chmury i rozświetlił błękitem całe niebo. Mainhein odłożył odbiornik na miejsce, zasłonił szybę z widokiem na niebo metalopodobną kopułą i zapalił główne światła. Pomieszczenie stało się jasne jak w dzień. Miał wychodzić już na korytarz, gdy z komputera dobiegła jakaś fala. Generał rzucił się w kierunku odbiornika.
- ISV-Kran, czy to wy? Odbiór!......Niech ktoś się odezwie, Niven cholera, odbiór ! - Zamiast ludzkich słów na monitorze pokazały się dziwne znaki, komputer nie mógł ich odczytać. Mainhein szybko zdjął translator z półki i uruchomił...
- "Jeszcze pożałujecie" - Czyżby dobrze to przetłumaczył? Nic dziwnego, że komputer nie mógł odczytać znaków, symbole pochodziły z innego języka! Najprawdopodobniej przekaz był z ISV-Kranu, ale to raczej nie były słowa ludzi....to musiał powiedzieć ten, co ich strącił.




<< Wstecz    Spis Treści     Dalej >>







Dodaj
Usuń



Copyright © 2000 - 2006 By Micro. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Przeczytaj deklarację o Ochronie Twojej Prywatności